Podsumowanie: Długotrwała stabilność statusu społecznego jest normą, więc szybka asymilacja imigrantów nie jest domyślnym oczekiwaniem. Głębokie korzenie dowodów sugerują, że „rozwój podąża za ludźmi, a nie miejscami”, co oznacza, że migranci przenoszą trwałe cechy przez granice. Standardowe miary mobilności jednego pokolenia zawyżają rzeczywistą mobilność, a dane wielopokoleniowe wskazują na znacznie większą stabilność niż sugerują korelacje między rodzicami a dziećmi. Błędy pomiarowe i złe powiązania sprawiają, że społeczeństwa wydają się bardziej mobilne i bardziej zasymilowane niż są w rzeczywistości. Trwałość statusu społecznego często przetrwała ogromne wstrząsy (rewolucje, zniesienie niewolnictwa, zniszczenie majątku, loterie), co sugeruje, że zmiany środowiskowe nie są w stanie w sposób wiarygodny zniwelować różnic między grupami. W latach 1850–1920, podczas masowej imigracji europejskiej, 25–40% (a czasem nawet 60–75%) imigrantów powróciło do ojczyzny, więc „udana asymilacja” jest częściowo wynikiem błędu przeżywalności. Migranci powracający byli negatywnie selekcjonowani, co oznacza, że osoby najmniej skuteczne były bardziej skłonne do wyjazdu. Dane dotyczące powiązań między dziadkami a wnukami pokazują, że różnice w dochodach zawodowych między grupami etnicznymi w Europie utrzymywały się w znacznym stopniu do 1940 r., co jest sprzeczne z teorią „szybkiego tygla kulturowego”. Imigranci zmienili amerykańską kulturę i instytucje, a nie tylko je przyswoili, więc asymilacja nie jest procesem jednokierunkowym. Hrabstwa w Stanach Zjednoczonych, których mieszkańcy wywodzą się z bogatszych krajów europejskich, nadal mają wyższy PKB na mieszkańca, co sugeruje długoterminowy wpływ pochodzenia na gospodarkę. Wysokowydajne współczesne grupy imigrantów (np. indyjskie i wschodnioazjatyckie) odnoszą sukcesy głównie dlatego, że przed przybyciem do Ameryki są poddawane bardzo pozytywnej selekcji, a nie dlatego, że Ameryka „zasymilowała” je do sukcesu. Gdyby asymilacja była silna, grupy osiągające ponadprzeciętne wyniki szybko zbliżałyby się do średniej, ale w artykule nie ma żadnych oznak, że Amerykanie pochodzenia azjatyckiego wkrótce stracą swoją przewagę. Imigranci meksykańscy są opisani jako niepoddani wysokiej pozytywnej selekcji i dlatego osiągają gorsze wyniki niż biali niebędący Latynosami pod względem dochodów i wykształcenia. Dane z początku XX wieku pokazują, że imigranci z Meksyku byli skrajnymi odstępstwami pod względem nadmiernej reprezentacji w więzieniach/popełnianych poważnych przestępstwach w porównaniu z Irlandczykami i Włochami, co podważa analogię „Meksykanie pójdą śladami Irlandczyków/Włochów”. W przypadku Latynosów największa poprawa następuje między pierwszym a drugim pokoleniem, podczas gdy korzyści późniejszych pokoleń są mniejsze, mniej systematyczne i mogą ulec zatrzymaniu lub odwróceniu (w tym gorsze wyniki dla mężczyzn trzeciego pokolenia w niektórych danych). Wielopokoleniowa obserwacja potomków meksykańskich imigrantów nie wykazuje poprawy poziomu wykształcenia między pokoleniami, a czasami nawet spadek, przy czym wyniki czwartego pokolenia są najbardziej odległe od wyników białych. Utrzymujące się duże dysproporcje między czarnymi a białymi (i rdzennymi Amerykanami) po wielu pokoleniach w tym samym kraju są wykorzystywane jako dowód, że Ameryka nie integruje grup w sposób zapewniający równość.
Komentarze
Napisz pierwszy komentarz!